Czy wiecie, że maj to miesiąc masturbacji (soloseksu, samomiłości, autoerotyzmu)? Z tej okazji poprosiłam moich obserwatorów na Instagramie (@seksuologbeztabu), aby zadali mi pytania dotyczące samomiłości. Pytania te następnie opracowałam. W związku z tym zapraszam Was na kolejną odsłonę cyklu “Q&A BEZ TABU”, w którym odpowiadam na Wasze pytania i rozwiewam wątpliwości!

Czy to normalne, jeśli ktoś się nie masturbuje i nie czuje takiej potrzeby?

Jak najbardziej! Przez to, że dużo mówi się o masturbacji i ją afirmuje (co jest oczywiście super, bo jest ona czymś zupełnie normalnym!), można odnieść wrażenie, że angażowanie się w samomiłość jest obowiązkiem. Nie każdy ma jednak potrzebę się masturbować i jest to jak najbardziej OK!

Jak zacząć się masturbować?

Po prostu zacząć! Zobaczyć jak ciało reaguje na dotyk, jaki rodzaj stymulacji sprawia Ci przyjemność i podążać za tą przyjemnością. Dla osób, które nie angażowały się wcześniej w samomiłość (w szczególności mam na myśli osoby z żeńskimi narządami), sugerowałabym zacząć od obejrzenia swoich wulw w lusterku, zapoznania się z ich wyglądem, oswojenia z nimi. To naprawdę bardzo ważne, aby znać ich budowę i chociażby wiedzieć, gdzie znajduje się łechtaczka – nazywana “terminalem głównym” erotycznych doznań.

Dlaczego masturbację nazywa się samomiłością? Przecież to przedmiotowe traktowanie swojego ciała.

Warto zastanowić się skąd bierze się takie przekonanie? Być może myślisz o niej wyłącznie jak o akcie szybkiego, mechanicznego rozładowania napięcia seksualnego (co samo w sobie jest jak najbardziej w porządku, jeśli tego w danej chwili potrzebujemy)? Warto jednak spojrzeć na samomiłość jak na aktywność, która może być randką z samym sobą, podczas której skupiamy się wyłącznie na własnej przyjemności i jesteśmy w kontakcie ze swoim ciałem. Dzięki niej poznajemy jego reakcje i drogi wyzwolenia orgazmu – dowiadujemy się czegoś o sobie. Wiele zależy więc od naszego nastawienia.

Czy to jest OK, jeśli podejmuję samomiłość mając partnera/kę?

Jak najbardziej! Mamy prawo dbać o swoją seksualność, realizować ją i skupiać się wyłącznie na własnej przyjemności, mimo bycia w związku. Seks partnerski a soloseks to zupełnie inne aktywności, które się nie wykluczają. Nikt nie może zabronić nam angażowania się w samomiłość – może jedynie powiedzieć, jak się w związku z tym czuje. Jeśli jednak masturbacja zaczyna zastępować seks partnerski i ma to wpływ na relację, warto zastanowić się dlaczego tak się dzieje.

Jak urozmaicić samomiłość nie mając dostępu do gadżetów erotycznych?

Możliwości jest naprawdę wiele! Można zmienić miejsce samomiłości – jeśli zawsze jest to łóżko rozważmy przeniesienie się do wanny/pod prysznic, na kanapę czy dywan. Zmieniać można też pozycje i stosowane techniki. Warto ponadto szukać i poszerzać strefy erogenne. Można fantazjować lub obejrzeć film pornograficzny, skupić się na oddechu i opóźniać orgazm, aby zwiększyć jego intensywność. Można także zadbać o atmosferę i zmysły (olejki eteryczne, świece, czystą pościel, nastrojową muzykę).

Czy wspólna masturbacja z partnerem/ką to dobry pomysł?

Jeśli zarówno Ty, jak i partner/ka wyrażacie na to zgodę i jesteście otwarci na taką aktywność, to jak najbardziej tak! Pozwala to zobaczyć, w jaki sposób druga osoba sprawia sobie przyjemność, a także poznać techniki, dzięki którym doświadcza orgazmu. Wspólna masturbacja może pogłębić bliskość między Wami i być bardzo podniecająca!

Czy masturbacja podczas seksu partnerskiego jest czymś w porządku? Inaczej nie jestem w stanie osiągnąć orgazmu.

Tak! Wiele kobiet (osób z pochwą) do tego, aby doświadczyć orgazmu, potrzebuje stymulacji zewnętrznej części łechtaczki, a konkretnie jej główki, w której znajduje się ponad 8 tysięcy zakończeń nerwowych. Stymulacja łechtaczki w czasie penetracji jest techniką, która umożliwia lub ułatwia osiągnięcie orgazmu. Można w tym celu wykorzystać własne palce, ale można też użyć małego masażera łechtaczki włożonego między kości łonowe czy wibrującego pierścienia na penisa.

Czy to normalne, że do osiągnięcia orgazmu potrzebuję gadżetów?

Każdy z nas ma odmienne sposoby, które umożliwiają nam doświadczenie orgazmu – żadne z nich nie są ani lepsze, ani gorsze. Liczy się natomiast to, czy orgazm osiągnięty w ten sposób sprawia Ci przyjemność, bo to właśnie o nią tu chodzi! Zapewniam Cię także, że nie tylko Ty tak masz. Co więcej, gadżety erotyczne pozwalają wielu osobom na doświadczenie pierwszego orgazmu – dlaczego więc z takiej możliwości nie skorzystać?

Czy to normalne, że masturbacja sprawia mi większą przyjemność niż seks partnerski? Podczas niej zawsze mam orgazm. Co zrobić?

Może tak być – podczas samomiłości skupiamy się wyłącznie na własnej przyjemności, robimy to, co lubimy. Warto w takiej sytuacji zastanowić się, jakie techniki stosujesz, które sprawiają, że jest Ci dobrze i doświadczasz orgazmu – a następnie włączyć je w seks partnerski. Nierzadko się zdarza, że kobieta (osoba z pochwą) podczas masturbacji skupia się przede wszystkim na stymulacji łechtaczki, natomiast w czasie seksu partnerskiego bywa ona zupełnie pomijana (a to jej stymulacja wielu kobietom gwarantuje orgazm). Powodów może być jednak więcej – jak chociażby niesatysfakcjonująca relacja, zbyt mały stopień rozbudzenia, różnego rodzaju obawy…

Kiedy można powiedzieć, że masturbujemy się zbyt często?

M.in. wtedy, kiedy taka sytuacja wpływa na nasz dobrostan, zaburza nasze funkcjonowanie w różnych sferach życia (np. przez częstą masturbację nie pracujemy tyle, ile powinniśmy, lub nie pracujemy wcale, nie uczestniczymy w życiu towarzyskim), czujemy wewnętrzny przymus, aby się masturbować, któremu ciężko się oprzeć, zajmuje nam ona bardzo dużo czasu w ciągu dnia i jest jego stałym elementem. Warto w takiej sytuacji zastanowić się czy przypadkiem masturbacja nie jest sposobem radzenia sobie ze stresem czy napięciem emocjonalnym lub nie zaspokaja jakiejś innej potrzeby.