Pożądanie nieprzypadkowo porównuje się do ognia. Płomień gaśnie, gdy pozbawi się go dopływu tlenu – podobnie jest z pożądaniem, które zanika, gdy partnerzy nie mają przestrzeni na to, aby swobodnie odetchnąć. To naturalne, że pragniemy być blisko ukochanej osoby. Jednak relacje międzyludzkie są pełne paradoksów. Im bliżej nam do siebie, tym trudniej może nam być rozpalić płomień namiętności w łóżku.

Kiedyś było inaczej

Wiele osób zadaje sobie pytanie “co zrobić, aby było jak kiedyś?”, mając na myśli okres z początku związku, który bywa ogromnym źródłem stymulacji. Poznawanie drugiej osoby, spędzanie z nią czasu, seks – wszystko, co z nią robiliśmy, przepełnione było ekscytacją. Niestety w miarę trwania związku jest jej coraz mniej. Partner (partnerka) staje się nam na tyle bliski, że wiemy o nim niemal wszystko. Czasem do tego stopnia, że w zasadzie niczym nie jest już nas w stanie zaskoczyć. Z jednej strony pragniemy, aby stały związek zapewnił nam poczucie bezpieczeństwa, stabilności i przynależności. Z drugiej – potrzebujemy ekscytujących doznań i nowych przeżyć. Niestety erotyka i pożądanie niosą ze sobą inną energię niż intymność i poczucie komfortu. Cały sęk w tym, aby umieć znaleźć złoty środek między tymi sprzecznymi potrzebami. W przeciwnym razie do naszej sypialni może wkraść się nuda.

Pułapka bliskości

Poświęcanie swojej wolności i odrębności na rzecz związku jest niesłychanie powszechnym zjawiskiem. Niebezpieczne jest jednak mylenie miłości ze zlewaniem się w jedno. Z pewnością nieraz zdarzyło się nam zazdrościć parom, które są nierozłączne, spędzają ze sobą każdą wolną chwilę i darzą ogromną czułością. Zapewne nie przyszło nam jednak do głowy, że na seks w takich związkach może nie być zupełnie miejsca. Pożądanie potrzebuje bowiem przestrzeni, odrębności i tajemniczości, a nie ciepłych kapci i piżamy w misie.

Jak podsycić pożądanie?

Wiele osób błędnie zakłada, że namiętność będzie trwała (a nawet powinna), mimo mijających lat. Dlatego nic nie robi, aby ją podsycać, a kiedy już pojawi się kryzys – wpada w panikę. Niezwykle ważna jest świadomość dynamiki naszych relacji, ale i wiedza, co można zrobić, aby energia seksualna nie opadła na dobre.

Przestrzeń tylko dla siebie

W związkach dwojga ludzi często brakuje nie tylko miejsca, ale czasem też przyzwolenia na posiadanie prywatnej przestrzeni. Na bycie z samym sobą, rozwijanie pasji, spotkania z przyjaciółmi czy spełnianie się zawodowo. A to właśnie te czynniki pozwalają na zachowanie odrębności, wspierają rozwój osobisty oraz mają wpływ na wzajemną atrakcyjność. I zazwyczaj to one są źródłem fascynacji na początku związku.

Zastanówmy się więc, kiedy ostatnio zrobiliśmy coś tylko dla siebie i czy przypadkiem nie poświęcamy w imię związku naszej osobistej wolności, rezygnując z tego, czego potrzebujemy, i co sprawia nam radość. Pozwólmy także drugiej osobie na realizowanie się na różnych płaszczyznach. Temat przestrzeni osobistej bywa przyczyną konfliktów czy poczucia zagrożenia dla intymności i bliskości, dlatego powinien zostać wcześniej poruszony. Dopiero świadome i aktywne działanie dwojga ludzi na rzecz poprawy związku może być dla niego uzdrawiające.

Wartościowy czas we dwoje

Potrzeba odrębności nie oznacza, że mamy porzucić wspólne spędzanie czasu. Jest jednak pewna rzecz, o której warto wiedzieć. Rozpalenie namiętności jest możliwe poprzez robienie razem nowych i ekscytujących rzeczy, które wyrwą nas ze szponów nudy i rutyny. Ponad 90% wspólnie spędzanego czasu zazwyczaj stanowią te same czynności, które wykonujemy w niezmienny sposób od lat (oglądanie telewizji, zakupy, opieka nad dziećmi, obowiązki domowe, spożywanie posiłków). Te rutynowe działania, mimo że zapewniają poczucie stabilności, pozbawiają nas ogromnego źródła stymulacji. Jeśli więc zależy nam na podsyceniu pożądania, zróbmy razem coś nowego i odmiennego.

Przestrzeń na seks

Kolejną sprawą jest znalezienie w związku przestrzeni na sferę seksualną i przyjęcie erotycznego nastawienia do życia. Zrozumienie, że gra wstępna to nie tylko to, co dzieje się w sypialni. To małe gesty, uwodzenie, flirtowanie, wzbudzanie swego rodzaju napięcia. Zadaniem gry wstępnej jest bowiem tchnięcie w nasz związek ducha erosa. Jeśli nie stworzymy miejsca na seks – on może się nie wydarzyć. Nie czekajmy więc bezczynnie – zaplanujmy zbliżenie i znajdźmy erotyczną przestrzeń w naszym związku.

Miłość potrzebuje bliskości, pożądanie zaś odrębności. Kluczem do satysfakcjonującej relacji jest znalezienie równowagi między nimi. Zamiast z żalem i tęsknotą powtarzać, że kiedyś było inaczej, zacznijmy aktywnie uzdrawiać swój związek.

Jakie są Wasze sposoby na podsycanie pożądania w związku?