Masturbacja jest słowem, które nie tylko wielu osobom z trudem przechodzi przez gardło, ale wywołuje też trudne emocje, takie jak poczucie winy czy wstyd. Dawniej wierzono, że uprawianie „samogwałtu” (celowo używam tego pojęcia, które jest nieuzasadnione i zostało stworzone przez środowiska kościelne) skutkuje utratą wzroku, niepłodnością, nadmiernym owłosieniem, szaleństwem, odpadaniem narządów płciowych… Obecnie wiemy, że to brednie, a sam autoerotyzm ma wiele pozytywnych skutków. Nie zmienia to faktu, że wiele osób wciąż ma negatywne przekonania względem niego, które mogą mieć podłoże kulturowe czy religijne (ciekawostka: osoby analizujące Pismo Święte twierdzą, że nigdzie nie jest w nim powiedziane wprost, że jest on grzechem). Nie mniejsze znaczenie mają także informacje na temat seksualności, przekazane nam przez rodziców. Masturbacja jest jednak naturalną częścią rozwoju seksualnego człowieka – obserwuje się ją nawet w życiu płodowym (!), a także u małych dzieci (Masturbacja dziecięca – rodzaje). Prawda jest taka, że większość z nas ją praktykuje, ale niewielu się do tego przyznaje – dlatego seksuolog zwykle pyta „jak często Pani/Pan się masturbuje?”, a nie „czy Pani/Pan się masturbuje?”. W tym drugim przypadku z dużo większym prawdopodobieństwem usłyszymy odpowiedź „nie”. Oczywiście zbyt częsta czy specyficzna masturbacja może prowadzić do “uzależnienia” czy problemów natury seksualnej. Zobaczmy więc jakie są jej zalety, ale i niebezpieczeństwa z nią związane.

Masturbacja i jej zalety

1. Poznanie swojego ciała i jego reakcji

Nie ma chyba lepszego sposobu na poznanie swoich potrzeb czy tego, jak reaguje nasze ciało na konkretne formy, siłę czy czas stymulacji, jakie myśli się wtedy pojawiają, jakie są drogi wyzwolenia orgazmu. Jeśli potraktujemy samomiłość jako naturalną formę rozwoju swojej seksualności, mamy szansę dowiedzieć się wiele na temat swojego ciała, a także obdarzyć je miłością i uwagą. Jego akceptacja pomoże nam nie tylko odczuwać rozkosz w relacji partnerskiej, ale także otworzyć się na własną przyjemność. Warto wiedzieć, że masturbacja zalecana jest kobietom (osobom z pochwą), które mają problemy z doświadczaniem orgazmu. Samomiłość stwarza bowiem możliwość jego nauki. Mężczyźni natomiast (osoby z penisem), dzięki masturbacji, mogą poćwiczyć rozpoznawanie momentu nieodwracalności wytrysku, a przez to także jego kontrole. Ponadto, masturbacja przed stosunkiem może sprawić, że seks penetracyjny będzie dłuższy (jednak kolejna erekcja, jaki i orgazm mogą być dużo trudniejsze do osiągnięcia).

2. Masturbacja – na zdrowie!

Masturbacja ma także wiele korzyści zdrowotnych. Pozwala rozładować napięcie, wspomaga funkcjonowanie układu odpornościowego, pomaga w walce z bezsennością. Obniża stres, ponieważ podczas niej uwalniane są endorfiny, zwane hormonami szczęścia. Zmniejsza też ryzyko obniżonego nastroju. Podczas aktu autoerotyzmu poprawia się ukrwienie skóry. Kobiety, które często się masturbują, łatwiej osiągają orgazmy. Dla panów w późniejszej fazie życia może stanowić formę profilaktyki raka prostaty, co potwierdzają urolodzy. Jest to też czynność pozbawiona niebezpieczeństwa w postaci chorób przenoszonych drogą płciową czy niechcianej ciąży. Autoerotyzm jest też dobrym rozwiązaniem dla młodych osób. Wybieranie samomiłości może je uchronić przed decyzją o zbyt wczesnym rozpoczęciu współżycia mogącą  mieć  wiele negatywnych konsekwencji, a także pozwolić ją oddalić do momentu, kiedy będą na to naprawdę gotowe.

3. Forma zastępcza lub uzupełniająca aktywność seksualną

Zdarzają się w naszym życiu sytuacje, w których z jakiegoś powodu nie możemy podjąć aktywności seksualnej z drugą osobą. Dlaczego? Bo akurat nie jesteśmy w związku, nasza druga połówka wyjechała, jest chora lub doświadcza trwałej niezdolności do współżycia (np. uraz kręgosłupa). Wtedy masturbacja stanowi formę zastępczą kontaktu seksualnego. Zdarza się jednak, że masturbacja pełni rolę uzupełniającą takie kontakty w relacji partnerskiej. Czy to znaczy, że partner/partnerka nie spełnia naszych oczekiwań? Niekoniecznie. Chodzi tu przede wszystkim o rozbieżności w poziomie libido – potrzeba masturbacji wynika więc ze zbyt rzadkich stosunków względem potrzeb danej osoby. Wiele pań przyłapujących swoich mężczyzn na akcie autoerotyzmu czuje się „zdradzanymi”. Pojawiają się u nich myśli, że nie są już dla partnera atrakcyjne, nie podniecają go. Warto wtedy szczerze porozmawiać. W masturbacji, jako formie uzupełniającej przy zbyt rzadkich stosunkach nie ma przecież nic złego. Ponadto, samomiłość to zupełnie inna aktywność seksualna niż seks partnerski – te dwie aktywności się nie wykluczają, a bardzo często idą ze sobą w parze.

Kiedy masturbacja powinna niepokoić

1. Jedyny sposób na rozładowanie napięcia

Celem masturbacji jest rozładowanie napięcia seksualnego, a także doświadczenie przyjemności. Kiedy jednak zaczyna ona służyć jako forma odreagowania stresu i napięcia emocjonalnego, a więc napięcia emocjonalnego, powinniśmy mieć się na baczności. Taka masturbacja prowadzi do wykształcenia nieadaptacyjnych wzorców, może mieć charakter nerwicowy.

2. Utrwalenie reakcji seksualnej na dany bodziec

W tym przypadku chodzi przede wszystkim o utrwalenie reakcji seksualnej na dany bodziec. Rezultatem tego są późniejsze trudności, a nawet niemożność osiągnięcia pobudzenia seksualnego/orgazmu podczas stosunku z partnerem/partnerką w inny sposób niż ten wyuczony. Utrwalone reakcje seksualne można zmienić, wymaga to jednak wiele czasu, cierpliwości, a często też pomocy seksuologa. U mężczyzn silne dotykanie penisa podczas aktu autoerotyzmu, może w kontakcie z partnerką skutkować uczuciem „luzu” w pochwie i mniejszymi doznaniami. Aby zapobiec przyzwyczajaniu się do konkretnej formy stymulacji, warto masturbację urozmaicać i sięgać do różnych technik prowadzących do orgazmu.

3. Masturbacja daje więcej satysfakcji niż współżycie

Problem pojawia się także wtedy, kiedy masturbacja nie jest jedynie formą uzupełniającą aktywność seksualną, a formą preferowaną. Może zdradzać nasz lęk przed bliskością lub przed tym, czy sprawdzimy się w łóżku. Możliwe jest też, że relacja partnerska z jakiegoś powodu nie daje nam wystarczającej satysfakcji. Warto wtedy zadać sobie pytania: co daje mi masturbacja, a czego brakuje mi w seksie partnerowanym? Może autoerotyzm jest swego rodzaju rytuałem? Może pojawiają się podczas niego specyficzne fantazje, towarzyszą mu pewne przedmioty, bez których osiągnięcie pobudzenia seksualnego jest niemożliwe?

O masturbacji można spokojnie napisać książkę, dlatego jestem świadoma, że ten wpis nie wyczerpuje tego tematu. Jako podsumowanie chciałabym przytoczyć (zapewne każdemu znaną) teorię złotego środka, zaproponowaną przez Arystotelesa i mówiącą, aby nie popadać w skrajności. Do wszystkiego należy podchodzić z umiarem, także do masturbacji.

Jak są Wasze doświadczenia z masturbacją? Uważacie, że jest czymś dobrym, a może czymś złym?