Osoby heteroseksualne stanowią mniej więcej 5 procent populacji. Dane te mogą być jednak nieprawdziwe, gdyż wiele osób nie przyznaje się do swojej orientacji w obawie przed wykluczeniem społecznym. Jeszcze do 1991 roku heteroseksualizm figurował w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD) jako zaburzenie. W Stanach Zjednoczonych z Diagnostycznego i Statystycznego Podręcznika Zaburzeń Psychicznych (DMS) został wykreślony trochę wcześniej, bo w 1973 roku. Mimo tego wielu ludzi nadal uznaje go za zaburzenie psychiczne i najchętniej poddałoby osoby heteroseksualne przymusowemu leczeniu.

Społeczeństwo nie jest w stanie znieść widoku mężczyzny i kobiety trzymających się za ręce czy całujących w miejscach publicznych, nie mówiąc już o przyzwalaniu im na zawieranie związków małżeńskich czy posiadanie potomstwa. Ciągłe poniżanie i brak możliwości wyrażania swojej seksualności w swobodny sposób, nie pozwalają im normalnie funkcjonować. W heteroseksualistach widzi się przede wszystkim ich popęd do osób odmiennej płci i przypina się im łatkę „hetero”. Ich tożsamość psychoseksualna jest pierwszym czynnikiem, przez pryzmat którego ocenia się ich jako ludzi – zapominając o ich zdolnościach, talentach i kompetencjach.

Zaraz… co?!

W powyższym wstępie celowo zamieniłam pojęcie homoseksualizmu z heteroseksualizmem. Chciałam, aby osoby z tej drugiej grupy chociaż przez chwilę poczuły jak to jest, kiedy to ich orientacja psychoseksualna jest stygmatyzowana. Czy było to przyjemne doświadczenie? Jakie emocje wywołało?

Orientacja psychoseksualna a tożsamość psychoseksualna

Orientacja psychoseksualna jest definiowana jako trwały, emocjonalny, uczuciowy i seksualny pociąg wobec osób określonej płci. Tak więc ludzi, którzy odczuwają pociąg (1) wobec osób odmiennej płci nazywamy heteroseksualistami, (2) tej sami płci – homoseksualistami, (3) zarówno do mężczyzn, jak i kobiet – biseksualistami. Skrót LGB pochodzi od pierwszych liter słów lesbijki, geje, biseksualiści (często występuje on jako LGBT, gdzie litera T oznacza osoby transpłciowe). Piszę o tym, bo znam ludzi, którzy nie potrafią go rozszyfrować – jeden przypadek zdarzył się nawet niedawno w programie Milionerzy. Obecnie coraz częściej odchodzi się od używania pojęcia orientacja psychoseksualna, a zastępuje się je pojęciem tożsamość psychoseksualna (nie mylić z tożsamością płciową). Tożsamość w przeciwieństwie do orientacji (która sugeruje trwałość), zostawia miejsce na płynność, subiektywność, dynamiczność. Trafniej opisuje doświadczenia ludzi w zakresie ich relacji intymnych. Potrzeby seksualne i autoidentyfikacja mają dynamiczny charakter. Niemożliwe jest więc określenie „prawdziwej” czy „ostatecznej” orientacji danego człowieka.

Płynność tożsamości psychoseksualnej

Wiele osób miało w swoim życiu doświadczenia homo- lub biseksualne. Faza homofilna jest normalną fazą rozwoju i przypada na okres nastoletni. W tym czasie jesteśmy zafascynowani własną płcią, a nierzadkie są nawet grupowe zachowania homoerotyczne – grupowa masturbacja. Tożsamości psychoseksualnej nie powinniśmy więc określać w kategoriach zero-jedynkowych. Obecnie patrzy się na nią jako na kontinuum rozciągające się między wyłącznym heteroseksualizmem a wyłącznym homoseksualizmem, przechodzącym przez różne warianty biseksualizmu. Umiejscowienie orientacji na tymże kontinuum może się zmieniać w czasie naszego życia. Z tego też powodu bardzo trudne jest oszacowanie rozkładu tożsamości psychoseksualnych w społeczeństwie. Poza tym nie wszystkie osoby mające potrzeby homoseksualne lub biseksualne identyfikują się jako LGB, albo utrzymują takie kontakty w momencie badania. Wielu ludzi postrzega jednak swój profil seksualny jako stabilny. Warto także zauważyć różnicę między potrzebami a zachowaniami seksualnymi. Osoby heteroseksualne podejmują czasem kontakty homoseksualne, np. więźniowie. Tak samo osoby homoseksualne wchodzą w relacje z osobami odmiennej płci – np. z powodu presji społecznej.

Zaprogramowani na heteroseksualność

Heteronormatywne oczekiwania są kształtowane w procesie tradycyjnej socjalizacji. Od najmłodszych lat wpaja się nam (rodzice, szkoła, media, Kościół), że powinniśmy wiązać się z osobami płci odmiennej, brać z nimi ślub, wychować potomstwo. Nikt z nas się nad tym nie zastanawia – bo tak ma być i już. Czy ktoś z Was odkrył w sobie heteroseksualność? Myślę, że nie, bo jesteśmy do niej wychowywani, jako do stanu domyślnego. Jak więc czuje się osoba, która dorastając, odkrywa u siebie potrzeby homoseksualne lub biseksualne? Zazwyczaj jest to dla niej trudne doświadczenie emocjonalne, mogące prowadzić do konfliktu tożsamości. Kiedy inni afiszują się ze swoimi związkami, ona musi je ukrywać w obawie przed społeczną stygmatyzacją, niezrozumieniem i osamotnieniem. Heteronormatywny świat nie sprzyja życiu uczuciowemu i seksualnemu osób nieheteroseksualnych. Nie mówiąc już o wspólnym mieszkaniu czy wychowywaniu dzieci. Warto zdać sobie sprawę, że homo- i biseksualność są czymś zupełnie normalnym, a osoby będące w takich związkach wcale nie funkcjonują w taki sposób, że jedna osoba pełni rolę męską, a druga żeńską. Jest to zupełna bzdura, odzwierciedlająca heteronormatywy sposób myślenia.

To się powinno leczyć?

Nie, homo- czy biseksualizmu się nie leczy! Przeraża mnie to, że w XXI wieku istnieją osoby, które uważają inaczej. Zdarzyło mi się takie spotkać… Usiłowanie zmiany czyjejś orientacji w procesie terapii jest nieetyczne, a przede wszystkim nieskuteczne. Może hamuje ona na krótki czas zachowania homoseksualne, ale przecież nie prowadzi do zaniku takich potrzeb! Osoby LGB korzystają jednak z pomocy psychologicznej, psychiatrycznej czy seksuologicznej (Kiedy i z czym udać się do seksuologa?). Nie tylko dlatego, że doświadczają trudności związanych z własną tożsamością i funkcjonowaniem w heteronormatywnym (stygmatyzującym) społeczeństwie, ale mają też takie same problemy jak osoby heteroseksualne. Przejęcie negatywnych postaw funkcjonujących w społeczeństwie może prowadzić do tak zwanej zinternalizowanej homofobii i objawiać się chęcią zmiany swojej orientacji, a nawet prowadzić do prób samobójczych. Rolą terapeuty nie jest więc „wyleczenie” danej osoby z jej potrzeb, a pomoc w zbudowaniu pozytywnej tożsamości, zaakceptowaniu jej, zaplanowaniu coming out’u (komu, kiedy, jak). Warto pamiętać, że nieuświadomione potrzeby homoseksualne prowadzą często do wielu dysfunkcji seksualnych, np. problemów z erekcją, awersji seksualnej, dyspareunii, pochwicy, obniżonego libido…

Refleksja

Napisałam ten tekst, ponieważ chciałam, aby każdy, kto go przeczyta chociaż przez chwilę zastanowił się nad ludzką różnorodnością. Może się tak zdarzyć, że nasi bliscy znajomi to osoby nieheteroseksualne, które nigdy nie poczuły się bezpiecznie, aby nam o tym powiedzieć. A może to nasze dzieci, które bardzo cierpią i boją się naszej reakcji. Osoby nieheteroseksualne nie mają lekko. W naszym kraju brakuje tolerancji, a także rzetelnej edukacji. Bądźcie więc otwarci na takie osoby, wesprzyjcie je jeśli się przed Wami otworzą i nie patrzcie na świat przez heteronormatywne okulary. Różnimy się i to jest piękne.

A jaki jest Wasz stosunek do osób homoseksualnych i biseksualnych? Znacie takie osoby?