Znacie to uczucie, kiedy z utęsknieniem wspominacie początkowe fazy Waszego związku? Czas, kiedy pierwsze skrzypce grała namiętność i ekscytacja. Z upływem miesięcy i lat ich miejsce zastąpiło przywiązanie, co jest zupełnie naturalnym procesem, który dotyka każdą parę. Jednak najgorsze, co możemy zrobić, to poddać się rutynie – cichemu zabójcy każdej relacji. Czy jest jakiś sposób na nudę w łóżku? Tak. Jest nim świadomy seks. 

Stan zakochania

Kiedy jesteśmy zakochani, w naszym organizmie wydzielają się endorfiny, dopamina, oksytocyna, noradrenalina, testosteron i estrogen. Jest to mieszanka, która ma ogromny wpływ na nasz mózg. Silnie uzależnia, a efektem jej działania jest stan porównywalny do bycia osobą cierpiąca zarazem na manię, obsesję i urojenia. Nazywamy go ładnie zakochaniem, pełnym namiętności i silnych emocji, stanowiącym najczęstszy motyw w literaturze, poezji czy filmie. Kto bowiem sięgałby po dzieła opisujące nudny, wieloletni związek? Niestety żyjemy w czasach, w których chętniej wymieniamy coś „na lepszy model”, niż podejmujemy wysiłek, aby to naprawić. Zjawisko to dotyczy nie tylko rzeczy materialnych, ale coraz częściej także relacji.

Związek z drugim człowiekiem wymaga jednak poświęcenia i codziennej pracy – drobnych gestów, empatii, umiejętności komunikacji (Porozmawiajmy nie tylko o seksie – podstawy komunikacji). Euforia przecież nie będzie trwała wiecznie – nie łudźmy się. Chemia fascynacji powoli zanika mniej więcej po 6-18 miesiącach, a jej miejsce zajmuje przywiązanie. Jak zatem podtrzymać płomień namiętności nim zamieni się w pogorzelisko – szczególnie w kwestii życia seksualnego?

Rutyna w łóżku

Wraz z czasem trwania relacji, rutyna zakrada się także do naszego życia intymnego. Libido spada, bo nie napędza go już namiętność z początkowych faz związku. Fascynację zastępuje znudzenie codziennymi obowiązkami i przewidywalnymi sytuacjami. Nie idealizujemy już drugiej osoby. Seks zaczyna być czynnością wykonywaną z przyzwyczajenia lub obowiązku – ten sam schemat, ta sama pozycja i miejsce. A przecież współżycie seksualne to źródło energii, radości i spełnienia. To cudowne doświadczenie, które umacnia naszą więź, pozwala nam oderwać się od rzeczywistości, daje nam siłę do życia.

Jak urozmaicić życie seksualne?

Pracę nad urozmaiceniem życia seksualnego, musimy zacząć od… zmiany naszego nastawienia – zarówno do seksu, jak i drugiej osoby. Dobry seks nie wydarzy się między ludźmi, których łączą już tylko wspólne rachunki, kredyt, mieszkanie czy dzieci. Nie zadzieje się także w sytuacji, kiedy nie jest naszym priorytetem lub mamy względem niego negatywną postawę. Wtedy nie pomogą rady z kolorowych pism – o zmianie pozycji, kupieniu seksownej bielizny czy zlizywaniu z siebie bitej śmietany. Co możemy więc zrobić? Odnaleźć w seksie jakość, a także zrozumieć jego wpływ na nasze życie i związek. Uświadomić sobie, że jest dla nas ważny.

Świadomy seks zrywa z rutyną

Filozofia życia w rytmie slow (slow life, slow food, slow travel, slow fashion) staje się w ostatnim czasie coraz popularniejsza. Jej wpływy nie mogły ominąć także sfery seksualnej. Slow sex nie oznacza wcale powolnego uprawiania miłości. Pod tym pojęciem kryje się uważność, autentyczność, świadomość. Można więc powiedzieć, że jest przeciwieństwem bylejakości, a więc także rutyny – utartych schematów, pośpiechu, powierzchowności, życia na autopilocie.

Marta Niedźwiecka (sex coach) w książce Slow sex. Uwolnij miłość  (Marta Niedźwiecka, Hanna Rydlewska) wymienia pięć filarów, na których opiera się slow sex. Są nimi: czas, ciało, uważność, świadomość i rytuały. Oznacza to, że powinniśmy odnaleźć swoje własne tempo i częstotliwość stosunków, a także zmienić nastawienie do naszego ciała i nawiązać z nim głęboki kontakt. Uważność i świadomość są natomiast zaczerpnięte z praktyki mindfulness, definiowanej jako szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę”. O istocie rytuałów już pisałam (Związek i życie intymne: rytuały zamiast postanowień!). Paradoksalnie, są one sposobem na uniknięcie rutyny, zwłaszcza w wieloletnich związkach. Pozwalają wprowadzić do seksu element wyjątkowości, sacrum.

Nie chodzi więc o to, aby kochać się często – rzecz w tym, aby kochać się w sposób satysfakcjonujący dla obydwu stron. Wymuszony seks nigdy taki nie będzie. Będzie nudny i rutynowy.

Do tanga trzeba dwojga

Udane życie seksualnie nie jest możliwe bez zaangażowania obydwu partnerów. Warto więc rozmawiać o swoich potrzebach i pragnieniach, a także nie zamiatać pod dywan nierozwiązanych konfliktów. Jeśli czujemy, że żyjemy na autopilocie, a rutyna niszczy nasz związek, nie oszukujmy się dłużej, że taki stan rzeczy nam odpowiada. Porozmawiajmy, zmieńmy coś, poszukajmy pomocy (np. u terapeuty). Zastanówmy się czego nam brakuje i jak możemy to naprawić. W natłoku codzienności, nie zapominajmy, że trzeba dbać także o siebie i swój związek. Kiedy przestaniemy zgadzać się na bylejakość, zaczniemy chcieć od seksu czegoś więcej niż zaspokojenia fizjologicznej potrzeby. Dopiero wtedy możemy sięgnąć po rady z kolorowej prasy, a także popuścić wodzę naszej fantazji.

Seks to radość i źródło życiowej energii. Seks spaja związek. Bądźmy tego świadomi i nie odbierajmy sobie prawa do przyjemności. Unikanie seksu jest jak powolne zbliżanie się do przepaści. W końcu jednak nastąpi moment, w którym nie będzie już dla nas ratunku. Żadna iskra nie roznieci na nowo płomienia namiętności.

A Wy kochacie się świadomie? Jakie są Wasze sposoby na przełamanie rutyny w łóżku?