Mówi się, że kobiety pochodzą z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Jest w tym powiedzeniu ziarno prawdy – w końcu różnimy się. Ale to właśnie z powodu braku wiedzy na temat pewnych odmienności wynikających z kobiecej i męskiej fizjologii oraz psychiki – zdarzają się nam łóżkowe nieporozumienia. Który z tych problemów dotyczy Waszego związku? Jak im zapobiegać?

Problem #1: Ona nigdy nie inicjuje seksu

Poza momentem owulacji, czy na początku trwania związku, odczuwanie pożądania rzadko stanowi bezpośredni motyw podejmowania kontaktów seksualnych przez kobiety. Dużo częściej skłania je do tego chęć wzmocnienia relacji, poprawa swojego samopoczucia, niechęć zranienia partnera odmową, uniknięcie poczucia winy z powodu zbyt rzadkiego seksu, potwierdzenie własnej atrakcyjności i inne. Taka motywacja w połączeniu z odpowiednimi warunkami (poczucie bezpieczeństwa, intymność) pozwalają otworzyć się kobiecie na bodźce seksualne, które z początku mogły być dla niej neutralne, a nawet nieprzyjemne. Zdarza się więc, że mimo początkowej niechęci, pieszczoty zaczną ją pobudzać. Oczywiście należy pamiętać, że nie mamy prawa zmuszać nikogo do seksu. Stosunek na siłę, bez zgody drugiej osoby, mimo że dzieje się we wspólnym łóżku czy na kanapie w salonie – jest po prostu gwałtem, a gwałt jest karalny!

Warto też mieć na uwadze, że brak ochoty na seks jest najczęstszym problemem seksualnym występującym u kobiet. Może mieć różne przyczyny – jedną z nich jest między innymi zmęczenie i stres. Kobieta podczas seksu angażuje się zarówno emocjonalnie, psychologicznie, jak i fizycznie, a aby osiągnąć orgazm często musi porzucić kontrolę i głęboko się odprężyć (9 rad, jak zatracić się podczas stosunku). U mężczyzn zatracenie się nie jest aż tak niezbędne do odbycia stosunku i doświadczenia orgazmu. Zapracowana, zestresowana i zmęczona kobieta, z pewnością nie marzy o dzikim seksie – dlatego w przypadku kobiet seks i odpoczynek idą ze sobą w parze.

Problem #2: Już możemy?

Jak już jesteśmy przy kobiecej seksualności, pomówmy także o lubrykacji, czyli nawilżeniu pochwy. Jej wystąpienie jest niezbędne, aby penetracja nie była dla kobiety niekomfortowa, a nawet bolesna. Co ciekawe, okresowe problemy z lubrykacją miewa około 33% pań będących w satysfakcjonującej relacji. Pośpiech i usilne dążenie do penetracji z pewnością nie ułatwiają sprawy. Po pierwsze, każda kobieta potrzebuje odmiennej stymulacji, czasu jej trwania, warunków w jakich odbywa się stosunek, aby móc się podniecić. Po drugie, o czym będę jeszcze pisać, seks to przecież nie tylko penetracja – czemu to właśnie ona dla większości z nas jest kwintesencją seksu? Zostawmy jednak to retoryczne pytanie i pamiętajmy o tym, że kobieta potrzebuje odpowiedniego pobudzenia. Nie bójmy się także korzystać z lubrykantów – mogą stać się elementem erotycznej zabawy.

Problem #3: Ona rzadko dochodzi podczas penetracji, nie podniecam jej

W drodze do kobiecej rozkoszy dużo ważniejszą rolę odgrywa stymulacja łechtaczki niż pochwy. Podczas penetracji, orgazmu doświadcza około 30% kobiet, i to nie zawsze za każdym razem (Kobiecy orgazm – to skomplikowane). Zdarza się też tak, że gdy kobieta jest bliska orgazmu, mężczyzna przyspiesza, aby doznać go jednocześnie. Kobiety, w porównaniu do mężczyzn, nie mają tak zwanego punktu bez odwrotu. Bardzo silne podniecenie może u nich momentalnie zniknąć – przez szczeknięcie psa, dzwoniący telefon czy właśnie szybsze, mocniejsze ruchy frykcyjne. Warto pamiętać więc o stymulacji łechtaczki – ręką, językiem, wibratorem – ale tez innych stref erogennych. Tu właśnie leży klucz do kobiecej rozkoszy – bo przecież seks to nie tylko stosunek genitalno-genitalny.

Problem #4: Nie staje mu. Nie kocha mnie, nie podniecam go, pewnie ma inną

Trudności z osiągnięciem erekcji, obok przedwczesnego wytrysku, są jednymi z najczęstszych problemów, z jakimi borykają się mężczyźni. Wyróżniamy zarówno przyczyny biologiczne (ok. 70-90% przypadków), jak i psychologiczne (ok. 10-30% przypadków), jednak najczęściej mają one etiologię mieszaną. Towarzyszą takim chorobom jak miażdżyca, cukrzyca, nadciśnienie, depresja, urazy rdzenia. Ich występowanie może zwiastować problemy kardiologiczne na kilka lat przed ich wystąpieniem! Są także naturalnym procesem związanym ze starzeniem się organizmu. Na problemy ze wzwodem może mieć także wpływ alkohol, palenie papierosów, zła dieta, siedzący tryb życia. Ich wystąpienie silnie godzi w męskie ego, a przy kolejnych stosunkach może wywołać lęk zadaniowy, obniżyć ochotę na seks i spowodować jego unikanie – mężczyzna odczuwa konieczność zaspokojenia kobiety (a jak już pisałam, kobieta przecież może doświadczyć rozkoszy bez penetracji!). Trudności z osiągnięciem wzwodu nie świadczą więc od razu o braku miłości (aczkolwiek problemy w relacji mogą mieć na nią wpływ) – nawet do zadziałania słynnej Viagry potrzebne jest pożądanie, sama z siebie nie spowoduje erekcji.  Zanim wywołamy awanturę czy powiemy jedno słowo za dużo, które może urazić mężczyznę – zastanówmy się nad przyczynami zdrowotnymi zaistniałej sytuacji.

Problem #5: Po wszystkim on odwraca się plecami i zasypia

Nie tylko plecami, a w dodatku także czterema literami! Jak on tak może? Powiem Wam, że może, a często nawet musi, ponieważ jest to silniejsze od niego. Mężczyzna po orgazmie, który zazwyczaj łączy się z wytryskiem, wchodzi w tak zwaną fazę refrakcji, a więc odprężenia, podczas której kolejny wzwód jest niemożliwy lub trudny do osiągnięcia. Cały mechanizm erekcji jest dla mężczyzny wyczerpującym zjawiskiem, często powodującym nagłą i silną senność. Najpierw krew musi napłynąć do prącia, potem jest w nim zatrzymywana, aby po wszystkim szybko odpłynąć. W organizmie zwiększa się także poziom oksytocyny, serotoniny, wazopresyny i opioidów endogennych, które mają działanie odurzające. U kobiet krew w genitaliach napływa i odpływa dużo wolnej. Dzięki temu u pań apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po doświadczeniu orgazmu mają one fizjologiczną predyspozycję, aby w szybkim czasie osiągnąć wysoki poziom pobudzenia, a następnie kolejny (i jeszcze kolejny) orgazm. Dlatego pamiętajcie – jej orgazm (orgazmy) najpierw.

Problem #6: Jak obniżyć jego popęd? Może powinien uprawiać sport?

W naszym społeczeństwie funkcjonuje mit, że mężczyzna może poradzić sobie ze swoim popędem poprzez uprawianie sportu. Nic bardziej mylnego. Podczas treningu podnosi się w organizmie mężczyzny poziom testosteronu – hormonu odpowiadającego w dużym stopniu za ochotę na seks, a także endorfin – mających swój udział w procesie podniecenia. Ponadto, sport poprawia krążenie i pobudza tętnice do wytwarzania tlenku azotu. Ten nieorganiczny związek chemiczny odpowiada za cały łańcuch reakcji, prowadzących do rozkurczu mięśniówki gładkiej prącia, napływu krwi do ciał jamistych, a w konsekwencji erekcji. Sport nie jest więc najlepszym pomysłem na radzenie sobie z popędem. Jest za to świetnym lekarstwem na jego wzbudzenie. Nie tylko poprawia kondycję, samopoczucie, podnosi poziom testosteronu i tlenku azotu, ale pozwala także poczuć się bardziej atrakcyjnie. Reasumując, sport = ochota na seks.

Rozczaruję Panie, które nadal zastanawiają się, jak obniżyć popęd swojego partnera. Czyjegoś popędu nie możemy obniżyć (chyba że go chemicznie czy fizycznie wykastrujemy, ale to raczej mało etyczne i legalne…). Pytanie, drogie Panie, jest więc do Was – dlaczego to Wy nie macie ochoty na seks? Oczywiście każdy z nas ma gorsze dni, zdarza się też, że nie jesteśmy dopasowani pod względem seksualnego temperamentu. Jedak całkowity zanik potrzeb seksualnych jest sytuacją, która powinna nas zaniepokoić (Brak ochoty na seks – objawy, przyczyny i sposoby na obniżone libido).

Wiele nieporozumień (nie tylko w sprawach łóżkowych) wynika z naszej niewiedzy. Dlatego rozmawiajmy i edukujmy się. Na edukację seksualną nigdy nie jest za późno!

A Wy jaki problem dodalibyście jeszcze do tej listy? Z czego wynikają Wasze łóżkowe nieporozumienia?