Kobieca seksualność w pierwotnych kulturach stanowiła biologiczną tajemnicę. Ciekawym mitem, powtarzającym się na przestrzeni tysięcy lat, jest opowieść o uzębionej pochwie (łac. vagina dentata). Opowiada on o wygłodniałej waginie, odgryzającej męskie członki. Legendę interpretuje się jako urzeczywistnienie obaw związanych z kobiecą seksualnością. Obecnie wciąż spotyka się mężczyzn, którzy przeżywają nieświadomy lęk przed zatraceniem się w kobiecie, pochłonięciem przez nią czy utratą tożsamości psychicznej, co może objawiać się w zaburzeniach erekcji czy niechęci do penetracji pochwy w ogóle. Czy kobieca seksualność jest aż tak potężna?

Kobieca seksualność to siła

Wiele współczesnych kobiet bywa jednak odciętych od swojej seksualności, która powinna stanowić źródło ich wewnętrznej energii. Mimo że walczą o niezależność, robią karierę, często same wychowują i utrzymują dzieci, wciąż trudno im odzyskać kontakt ze swoim ciałem i jego potrzebami. Kultura każe im wstydzić się tego, co jest naturalne i pierwotnie stanowiło ich biologiczną tajemnicę, a przez to siłę. Dobry przykład stanowi miesiączka. Sięgając pamięcią do czasów szkoły podstawowej, mam przed oczami scenę, w której koledzy buszowali w plecakach swoich koleżanek w nadziei na natrafienie na coś interesującego. Czy coś znajdywali? Owszem. Tym przedmiotem była zwykle podpaska, która wywoływała w nich niepojętą radość obnażenia wstydliwej, kobiecej tajemnicy. Od kiedy nasi przodkowie odkryli związek między seksem, krwawieniem, a narodzinami dziecka, sprawujący władzę mężczyźni zapragnęli mieć kontrolę nad swobodą seksualną kobiet. Czy nie brzmi to trochę znajomo?

Kobieta nie ma przecież potrzeb – nie powinna ich mieć

Na kobietę, która interesuje się seksem, nie ukrywa swoich potrzeb, a nawet je realizuje – patrzy się krzywo i szufladkuje jako „puszczalską”. Sprawa wygląda jeszcze gorzej, jeśli zaspokaja swoje pragnienia samodzielnie. Utarło się bowiem w kulturze przekonanie, że kobieta potrzebuje mężczyzny, aby móc odkryć swoją seksualność. Jakie jest nasze pierwsze skojarzenie, kiedy myślimy o seksie? Czy naszym oczom w tym momencie nie ukazał się przypadkiem obraz mężczyzny penetrującego kobietę?

Co jeszcze wpaja się dziewczynkom? Przede wszystkim bierność, potulność, grzeczność. Przecież dobrze wychowane kobiety się „tam” nie dotykają – nie mówiąc już o masturbacji! Autoerotyzm jest domeną mężczyzn, którym daje się społeczne przyzwolenie na prace ręczne – kobiety zaś nie powinny tego robić. Ich umysły są formatowane od najmłodszych lat, że ciało jest brudne, niebezpieczne; seksualność jest zła; tylko sfrustrowane kobiety się masturbują; seks jest zły; potrzeby seksualne świadczą o słabości; kobiety nie powinny inicjować seksu… Można tak jeszcze długo wymieniać.

Pochwa, wagina, cipka

Poznawanie swojej seksualności warto więc zacząć od znalezienia odpowiedniego słowa na swoje miejsca intymne. Od oswojenia ich, co dla wielu kobiet jest problematyczne. Część z nich nigdy nie widziała swoich narządów (!), inne natomiast mają negatywny stosunek do ich wyglądu. Dlatego praca nad akceptacją zaczyna się często na poziomie językowym. Zatrzymajmy się tu na chwilę.

Ćwiczenie dla kobiet: Weź kartkę papieru i coś do pisania. Wypisz wszystkie określenia dotyczące Twoich miejsc intymnych, jakie przychodzą Ci na myśl. Postaraj się wyłączyć swojego wewnętrznego cenzora. Kiedy lista będzie gotowa, wybierz to, które najbardziej Ci się podoba. Czy jest Ci trochę łatwiej?

Możemy oczywiście zostać przy najpowszechniej używanych nazwach – pochwa, wagina, cipka. Ważne jest jednak to, aby wypowiadanie ich nie wprawiało nas w zakłopotanie. Jest to przecież taki sam narząd, jak każdy inny.

Dobrze wychowane dziewczynki się tam nie dotykają

Kobieta świadoma swojej seksualności to taka, która nie tylko z dumą wypowie słowo „wagina”, ale także będzie ją akceptowała, znała jej budowę i reakcje. Panie nie powinny dłużej pozwalać na mydlenie sobie oczu. Jeśli nie wezmą (dosłownie) spraw we własne ręce, nikt im w tym nie pomoże. Kobieta sama jest odpowiedzialna za swoją przyjemność i swoje orgazmy – nikt nie pozna jej ciała za nią. Książę (albo księżniczka) na białym koniu może i w końcu zjawi się w jej życiu. Ale nie zagwarantuje jej to udanego życia intymnego, ani akceptacji siebie, jeśli nie będzie świadoma swojej seksualności.

Poznanie swojego ciała i jego reakcji to podstawa

Jak kobieta może czerpać radość i przyjemność z seksu, jeśli nie zna swojego ciała? Nie wie gdzie są jej strefy erogenne, jaki dotyk lubi, co ją podnieca. Kobiety, w porównaniu z mężczyznami, stoją także przed zadaniem nauczenia się przeżywania orgazmu. Panom jest on dany naturalnie. Bardzo rzadko pierwszy kobiecy orgazm występuje podczas stosunku genitalno-genitalnego. Najczęściej przeżywany jest w samotności (chyba że kobieta ma silne zahamowania wynikające z rygoryzmu religijnego lub kultury). Seksuolodzy i edukatorzy seksualni są zgodni w tym, że poznanie swoich narządów i ich reakcji jest sposobem ułatwiającym kobietom doznawanie orgazmów. A kiedy nauczą się ich osiągania, będą mogły szczytować nawet wielokrotnie! Panowie potrzebują dłuższej przerwy między kolejnymi stosunkami (zdarza się, że nawet całego dnia!). Panie zaś po jednym orgazmie, bardzo szybko są w stanie się podniecić i przeżyć kolejną ekstazę. Czyż w kobiecej seksualności nie tkwi potężna siła?

W jaki sposób kobieta może zatem poznać swoje narządy? Na przykład poprzez autoerotyzm.

Ćwiczenie dla kobiet – lusterko i dotyk: Weź lusterko i obejrzyj dokładnie swoje narządy. Czy wiesz, jaka jest ich budowa? Jak wygląda łechtaczka? Co się dzieje, kiedy się podniecasz? Jeśli czujesz się na to gotowa, proponuję Ci zacząć się dotykać i sprawiać sobie przyjemność. Obserwuj zmiany zachodzące w Twoich narządach – ich obrzmienie, nawilżenie. Dotknij także swoich piersi, szukaj ponadto innych stref erogennych (np. uszy, pośladki, szyja, kark, okolice krocza, obszar pod kolanami, stopy). Jakie emocje się pojawiają, kiedy na siebie patrzysz? Możesz zakończyć ćwiczenie w tym momencie lub pójść krok dalej.

Ćwiczenie dla kobiet – autoerotyzm: Odłóż lusterko na bok. Dotykaj się w taki sposób, jaki sprawia Ci najwięcej przyjemności. Eksperymentuj. Używaj palców i dłoni do pieszczenia swoich narządów. Jeśli czujesz się jeszcze zbyt „sucha”, możesz użyć lubrykantu. Pamiętaj, że orgazm nie musi pojawić się za wszelką cenę (jeśli zaczynasz swoją przygodę z autoerotyzmem, początkowo może w ogóle nie wystąpić). Ważne jest to, abyś poznała reakcje swojego ciała, a także formy dotyku, które sprawiają Ci najwięcej przyjemności. Pozwoli Ci to pokierować w odpowiedni sposób partnera/kę podczas stosunku i być bardziej świadomą swojego ciała i jego potrzeb.

Akceptacja siebie i dbanie o siebie

Czy znacie w swoim otoczeniu kobietę, która byłaby zadowolona ze swojego wyglądu i wagi? Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale można je policzyć na palcach jednej ręki. Pokochania siebie nie ułatwia kult młodego i pięknego ciała, a także sposób przedstawiania kobiet w filmach, reklamach czy gazetach (większość z nich jest wytworem photoshopa, a nie natury).

Jednak dojrzała akceptacja nie jest zbudowana jedynie na zadowoleniu ze swojego wyglądu. Składa się na nią poznanie siebie, zarówno ze swoimi wadami, jak i zaletami, pozwalanie sobie na chwile słabości, dbanie o swój rozwój. To także bycie dla siebie dobrym, nagradzanie się za sukcesy, nieporównywanie się z innymi, niepozwalanie innym na przejmowanie kontroli nad naszym życiem. Świadoma kobieta regularnie się bada, dba o antykoncepcję (jeśli jej potrzebuje), zwraca uwagę na to, co je, odpoczywa, uprawia sport. Nie katuje się dietami czy morderczymi ćwiczeniami. Nie stara się wszystkich uszczęśliwić. Wie, że nie musi być idealną matką, żoną i kochanką. Nie musi mieć zawsze orgazmu i ochoty na seks. Jest wystarczająco dobra i jest z tego dumna.

Warto mówić o swoich potrzebach

Świadoma seksualność to także umiejętność mówienie o swoich potrzebach i pragnieniach (Kiedy i jak rozmawiać o seksie?). Wiele kobiet nie żyje w zgodzie ze sobą ze względu na obawę przed opinią społeczną czy reakcją partnera/ki. Boi się zrealizować swoje fantazje. Dlatego nigdy nie poznaje w pełni swojej seksualności, która często pozostaje w uśpieniu.

Kobiety, które chcą więcej i mają duże potrzeby seksualne są bardzo często uważane za nimfomanki. A przecież o nimfomanii możemy mówić dopiero wtedy, kiedy aktywność seksualna staje w sprzeczności z innymi obszarami jej funkcjonowania i ma na nie destrukcyjny wpływ (np. rozbija związek, utrudnia życie zawodowe). Dlatego kobiety nie powinny bać się mówić o swoich pragnieniach i potrzebach, a także odmawiać i domagać się zmian, gdy nie mają na coś ochoty. Energia, którą czerpią z aktywności seksualnej, często pomaga im skuteczniej działać także w innych obszarach życia, dodaje im pewności siebie i pozwala czuć się osobą spełnioną.

W celu zrozumienia kobiecej seksualności, niezbędne jest spojrzenie na nią w szerszym kontekście – biologicznym, psychologicznym i społecznym. Każda kobieta jest inna, ma odmienne potrzeby i pragnienia. Każda jednak powinna je znać i być świadoma swojej wewnętrznej siły.

A czym dla Was jest kobieca seksualność?